• Wpisów:162
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 18:02
  • Licznik odwiedzin:9 619 / 1503 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Przyjaciel to osoba od której nie wymagasz by Cię kochała, bo i tak Cię kocha. Nie wymagasz by przy Tobie była, bo i tak przy Tobie jest. Nie wymagasz, żeby z Tobą płakała, bo i tak płacze. nie wymagasz zaproszeń, bo zawsze czujesz się zaproszony. Przyjaciel to osoba, która nigdy nie będzie chciała Cię zranić. Przyjaciel jest bezinteresowny.
 

 
`` ...Gdy zobaczysz w moich oczach łzy, nie pytaj dlaczego, bo i tak Cię okłamię. Ale bądź przy mnie i oboje milczmy. Dla mnie cisza, to lekarstwo. Gdy zobaczysz mą pocięta rękę, nie pytaj, jak to się stało, bo i tak Ci nie powiem prawdy. Bo ja jestem inna. Mam swój własny świat. Zamykam w sobie ból. Chcę go udusić, a potem wypłakać. Cały czas z nim walczę. Nie umiem się zwierzać, bo bardzo mnie to boli. Wszyscy mają mnie za zakręconą dziewczynę, która cały czas się śmieje. Ale ja się śmieję, żeby nie płakać. Gdy popatrzysz w głąb mych oczu, poznasz prawdę. Tylko tak może sz zobaczyć, co czuję...``
Zajebisty cytat, no bo po co powtażać sobie `będzie dobrze` skoro to kłamstwo które nam wpajają? Zastanówcie się, ile razy słyszeliście ten sam tekst? W moim przypatku tak nie jest, zapewne w większości też nie. Zamiast tego dobrego, widzę tylko czarną otchłań w którą cały czas się staczam..
 

 
Uwierz w anioły... nawet jeśli ich skrzydła są czarne... uwierz w diabła... choćby na jego rogach spoczywa... płonąca aureola... uwierz w ślepa miłość... i równie ślepa nienawiść... uwierz w słowa z których szydzi wiatr... uwierz w strach... uwierz oczom i spragnionym dłoniom... obrazom pełnych barw i zaklętego... milczenia... uwierz w dotyk i głos... uwierz w muzykę i cisze... któregoś dnia uwierzysz... We mnie!
Chwila, gdy zaglądasz mi głęboko w oczy, a ja zamykam swoje, byś przypadkiem nie zobaczył w nich, jak bardzo Cię kocham. Bo po co, skoro to i tak nic nie zmieni?
 

 
Czuję żal, cholerny żal który dusi mnie od środka. Prawdopodobnie masz gdzieś co teraz powiem ale chcę żebyś wiedziała że ja też mam uczucia. Mineły dwa miesiące od ostatniego naszego spotkania, wysłałam ci nawet życzenia urodzinowe kilka dni temu. I wtedy rozwineła się drobna rozmowa która skończyła się szybciej niż przypuszczałam. Totalnie mnie zlewasz, przez co bardziej cierpie. Jeszcze jeden raz się spotkamy z przymusu sytuacji ale po wszystkim..zniknę z twojego życia na zawsze..
 

 
Dzięki Tobie uśmiechałam się do ekranu telefonu w drodze na przystanek, do szkoły, do domu. a ludzie tak dziwnie się patrzyli, jakby uśmiech był czymś niecodziennym. opowiedziałabym ci całe moje nudne życie, a Ciebie nie stać nawet na „cześć”, gdy mijamy się na ulicy.. Nienawidzę Cię za wszystko. Za to że dałeś mi tą cholerną nadzieje z której i tak nic nie wyszło. Za nieprzespane noce i litry połykanych łez. Nienawidzę Cię za wiele rzeczy a przede wszystkim za to że mimo tego jak doskonale Cię znam wciąż Cię kocham czując się z tym żałośnie..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Chcę Ciebie całować ... chce byś mnie przytulał ... trzymał mnie za reke ... był ze mną kiedy tego potrzebuje ... chcę byś bawił się moimi włosami ... byś gładził mnie po twarzy ... byś mówił jak bardzo mnie kochasz ... chcę czuć Twoje ciepło ... kłócić sie z Tobą tylko po to żeby zrozumieć jak bardzo mi zależy na Tobie ... czekać na Ciebie ... a gdy wrócisz cieszyć sie jak małe dziecko ... chcę sie z Toba drażnić byś pragnął mnie jeszcze bardziej ... chcę robić z Tobą szalone rzeczy ... chcę moknąć z Tobą na deszczu i opalać sie w słońcu ... chcę zasypiać przy Tobie i wiedzieć że gdy sie obudze będziesz koło mnie ... chcę lepić z Tobą bałwana i spacerować po parku .. i uciekać od Ciebie na plaży ... chcę spędzać z Tobą czas... chce leżeć z Tobą na trawie ...

Więc teraz pytam, czy sprostasz moim wymaganiom?
Wątpie ale nie chcę ideału i za to cię właśnie kocham..
 

 
Wiesz jak to jest, kiedy ukochana osoba mija Cię bez słowa? Wiesz jak to jest, kiedy chcesz spojrzeć pewnej osobie w oczy, a nie możesz, bo po paru sekundach, musisz odwrócić się, kryjąc łzy? Wiesz jak to jest, kiedy w rozmowie łamie Ci się głos? Wiesz, jak to jest, kiedy tracisz oddech, bo patrzysz na niego, a z jego zachowania wnioskujesz, że jemu już nie zależy? Wiesz jak to jest, kiedy wracając do domu, masz płacz na końcu nosa? Wiesz jak to jest, kiedy kładziesz się spać z nadzieją, że może wreszcie szloch nie będzie Ci przeszkadzał w zasypianiu? Wiesz jak to jest, kiedy wstajesz rano i masz świadomość tego, że kolejny dzień będzie powtórką poprzedniego? Wiesz jak to jest, kiedy umierasz wiedząc, że żyjesz?
 

 
W końcu się poddajesz. Nie walczysz, nie krzyczysz, nie płaczesz. Patrzysz obojętnym wzrokiem na to co Cię otacza i nie potrafisz już zrozumieć o co było to zamieszanie. Nie interesuje Cię już czy ktoś odejdzie albo czy może zrani. Zgadzasz się na wszystko.. Umarłaś, sama przyznaj.
  • awatar sick.suicide: nie ma sensu walczyć, gdy nie ma już o co. poddanie się pozostaje jedyną dobrą opcją; poddałam się..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Siedziała nad brzegiem morza i patrzyła na zachód słońca, przyjechała tu żeby zapomnieć. Chciała być jak najdalej od miejsc, które przypominały Jego, które łączyły się z Nim. Już czas zapomnieć czas zacząć żyć na nowo, nauczyć się żyć bez niego. To było trudne, bo choć rozum akceptował to serce cały czas tęskniło i bolało, podskakiwało na każdy dzwięk przychodzącego sms z nadzieją, że napisał, ale nadszedł czas i trzeba uciszyć serce, trzeba pozwolić dojść do głosu rozumowi a on mówi Jego już nie ma, zapomnij!!!! To był ostatni etap zapomnienia skasowała już wszystkie maile, usunęła z komputera wszystkie zdjęcia wyrzuciła wszystko, co przypominało Jego nauczyła się nawet nie wypowiadać Jego imienia tutaj miała wykasować Jego numer telefonu zapomnieć wstać i pojechać do domu już nigdy nie oglądając się za siebie, nie patrzeć w przeszłość, wymazać z pamięci ostatni rok, żyć tak jakby go nigdy nie było.
Mineło pół roku. Przez ten czas nie spotkała go ani razu, gdy pwnego dnia dostała list. Jego treść była dla niej ciosem w serce. Było to powiadomienie a raczej zaproszenie na jego pogrzeb..Po przeczytaniu wiadomosci usiadła w kącie i schowała zapłakane powieki w dłonie. Obwiniała się o jego śmierć ponieważ to było samobójstwo. W nocy wyszła na spacer zabierając ze sobą jedyne zdjęci ukochanego które znalazła w zakamarkach swojego pokoju. Stała na moście z zamiarem dołączenia do niego. Skoczyła, zepchneło ją sumienie. Na betonie zostawiła ślad, jego zdjęcie..
 

 
Prawdziwy przyjaciel nie skoczy razem z Tobą z dachu. Dzięki niemu z niego zejdziesz . Zwykle to twój największy wróg skoczy razem z Tobą, bowiem aż tak bardzo Cię nienawidzi, że odda własne życie by upewnić się , że Cię zniszczył.. Zależy mi na innych ludziach, tylko nie potrafię niekiedy ocenić kto przyjacielem, a kto wrogiem. Poza tym mam silne zaburzenia pamięci i nie pojmuję, dlaczego nagle inni przestają się do mnie odzywać.
W pewnym sensie każdy człowiek skazany jest na samotność, przynajmniej do jakiegoś stopnia. Mogę być otoczona tłumem przyjaciół, a jednak są we mnie sprawy, których nie rozumie absolutnie nikt. Nikt nie potrafi dotrzeć do rdzenia duszy drugiego człowieka. I każdy człowiek posiada w swej duszy pewne zakątki, pewne rezerwaty, których nie przekroczy nawet najbliższy przyjaciel. Po prostu nie rozumie wszystkich moich spraw, a i ja nie umiem wszystkich spraw wypowiedzieć i wyjaśnić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Przyjaźń jest wtedy, gdy mimo mnóstwa własnych problemów zostawiasz swoje sprawy i biegniesz do przyjaciela aby go wysłuchać i powiedzieć kretyńskie "wszystko będzie dobrze", które dla przeciętnego człowieka nie ma tak na prawdę żadnego znaczenia, ale dla przyjaciela zmienia wszystko.
Bo widzisz, prawdziwa przyjaźń nie kończy się nigdy. Nic nie jest w stanie jej zachwiać - żadne kłótnie, wątpliwości czy inne problemy. nawet odległość nie może być przyczyną do jej zerwania. Kilometry nie są dobrą wymówką do zakończenia znajomości, bo gdy zależy ci na kimś, starasz się, niezależnie od tego, co was dzieli. Najważniejsze jest to, co was łączy..
Pamiętasz jak mówiłaś przyjaciółki na zawsze?
 

 
Miłość nie pyta o nic, bo kiedy zaczynamy się nad nią zasta‐nawiać, ogarnia nas przerażenie, niewypowiedziany lęk, które‐go nie sposób nazwać słowami. Może jest to obawa bycia wzgardzonym, odrzuconym, obawa, że pryśnie czar? Może wy‐daje się to śmieszne, ale właśnie tak się dzieje. Dlatego nie na‐leży stawiać pytań, lecz działać. Trzeba wystawiać się na ryzyko.

Znasz historię w której chłopak dał dziewczynie 9 róż, spośród nich jedna była sztuczna i powiedział, że póki ostatnia róża nie zwiędnie będzie ją kochał? Ta róża była tak samo sztuczna jak jego miłość.
 

 
Odkąd pamięta zawsze stała Na toaletce obok lustra W białych baletkach wychylona W powietrzu uniesiona nóżka Nudziła się wśród bibelotów Kurz wyłapując w suknie złotą I tylko z dołu perski dywan Czasami puszczał perskie oko...

Laleczka z saskiej porcelany Twarz miała bladą jak pergamin Nie miała taty ani mamy I nie tęskniła ani, ani...

Aż dnia pewnego na komodzie prześliczny książę nagle stanął Kapelusz miał w zastygłej dłoni I piękny uśmiech z porcelany A w niej zabiło małe serce Co nie jest taką prostą sprawą I śniła, że dla niego tańczy A on ukradkiem bije brawo..

Lecz jakże kruche bywa szczęście W nietrwałym świecie z porcelany Złośliwy wiatr zatrzasnął okno I książę rozbił się "na amen" I znowu stoi obok lustra Na toaletce całkiem sama I tylko jedna mała kropla Spłynęła w dół po porcelanie..

Laleczka z saskiej porcelany twarz miała bladą jak pergamin na zawsze odszedł ukochany a ona wciąż tęskniła za nim Jej siostrą była dumna waza A bratem zabytkowy lichtarz Laleczka z saskiej porcelany Maleńka smutna pozytywka...
 

 
Cisza przy­jacielu, roz­dziela bar­dziej niż przes­trzeń. Cisza przy­jacielu nie przy­nosi słów, cisza za­bija na­wet myśli.

Przy­jaciele są jak ciche anioły, które pod­noszą nas, gdy nasze skrzydła za­pom­niały jak latać.

Frien­ds are an­gels who lift us to our feet when our win­gs ha­ve troub­le re­mem­be­ring how to fly.

O war­tości człowieka świad­czy lis­ta je­go przy­jaciół, o po­pular­ności - lis­ta je­go wrogów.

Kochaj wszys­tkich. Ufaj niewielu. Bądź gotów do wal­ki, ale jej nie wszczy­naj. Pielęgnuj przyjaźnie.

I trze­ba być wiel­kim przy­jacielem i moc­nym przy­jacielem, żeby przyjść i prze­sie­dzieć z kimś całe po­połud­nie tyl­ko po to, żeby nie czuł się sa­mot­ny. Odłożyć swo­je ważne spra­wy i całe po­połud­nie poświęcić na trzy­manie ko­goś za rękę

Najbardziej podoba mi się ostatni cytat. Opisuje coś czego brakuje w mojej przyjaźni, wsparcia i poświęcenia. Niedawno byłam w moiej starej miejscowości. Myślałam że moje najlepsze przyjaciółki chciałyby się ze mną spotkać, bo przecież nie widziałyśmy się od miesiąca. Pomyliłam się. Pisałam do nich że przyjechałam, że było by fajnie się spotkać jak kiedyś ale one nie były zainteresowane. Jedna napisa.ła że jest umówiona ze swoją "najlepszą przyjaciółką" na sesje zdjęciową. Mała sesyjka wśród budynków. Byłam trochę zawiedziona ale napisałam do drugiej. Odpisała że nie może bo jest u znajomych kilka ulic dalej. Nie przyjemnie jest być olewanym przez swoje prszyjaciółki z którymi spędziłeś całe jak narazie życie. Nie spodziewałam się tego. Ale napisała do mnie pewna Karolina z którą też spędzałam dzieciństwo. Powiedziała żebym wpadła do niej bo dawno mnie nie widziała i się stęskniła. to był dla mnie lekki szok. Była dla mnie wsparciem ale nigdy aż takim. Tylko po szkole się zadawałyśmy dość często. Wtedy jeszcze nie uważałam jej za przyjaciółkę, tylko za dobrą koleżanke. Nareszcie poznałam prawdziwe ich oblicze..
 

 
Nikt nie zmieni faktu że nadal mi się podobasz, nikt nie uleczy mnie z tej miłość bez wzajemności, nikt nie sprawi że wszystkie myśli o tobie znikną...ale przyjaciele wokół mnie mogą poprawić mi humor na tyle że zapomne o tobie przez chwile, przez jedną cholerną chwile..
 

 
Wiem że on coś do mnie czuje, widze to w jego oczach.Patrzy na mnie, macha mi, uśmiecha się gdy z nim rozmawiam. Tylko że to pozory, zakochałam się w człowieku który skacze z kwiatka na kwiatek.Zaczarował mnie swoim urokiem osobistym. Chciała bym żeby podszedł do mnie i mnie przytulił mówiąć "kocham cię". Ale raczej nie usłysze od niego tych słów. On nie potrafi kochać naprawdę..
Marlena jest nie do zniesienia, robi mi na złość i przyznam się że ja też. Myśli że jest taka wspaniałą, że każdy stanie za nią murem. Lecz prawda jest taka że nik tej nie lubi na tyle żeby jej bronić. Mają swoje powody, obgaduje wszystkich. Przyjaźniła się z Pati ale kiedy pojawiłam się ja..w pewien sposób zabrałam jej ją. Nie świadomie. Obwinia mnie że to ja jestem przyczyną jej kłótni z Pati. Ale po szczerej rozmowie z Patrycją wiem że ona nie lubi Marleny aż tak by non stop za nią latać, choć Marlena na to liczy. Tak, wiem że to rzeczywiście moja wina, ale powiedziałam jej że skoro zależy jej na Pati, to może dołączyć się do nas. Ale ona swoje.. Nic na to więcej nie poradze, lubie Patrycje bardzo i nie chcę się z nią roztawać..
Dziś jadę do babci..Zobacze starych znajomych których chciałam wymazać z pamięci by nie cierpieć..ale się nie da. Te chwile przeżyte z nimi są najwspanialsze i najbardziej szalone jakie kiedy kolwiek miałam. Kocham ich, po prostu, nawet jeśli zadają mi ból. Ale na tym polega przyjaźń...Trzeba być wiernym do końca..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czuje się jak więźnień we własnej głowie ale ogółem nie jest źle. Mam wsparcie w nowych koleżankach. Chociaż dzisiejszy dzień był żenujący.
Zaprzyjaźniłam się z Pati, rozumiemy się, rozbawiamy, odwalamy itp. Jest bardzo fajna. Tylko że jest jedno ale..Marlena. Na początku roku była dla mnie bardzo miła i sympatyczna, ale teraz jedzie po mnie jak po zasmarkanym kocie. Dzisiaj w autobusie odwuzuwała mnie, obraziła nie raz a ja odwzajemniłam jej pięknym za nadobnę też jej pociskając.Ale słowa które powiedziała gdy wysiadałam z autobusu leżą mi na sercu.."Nikt cię tu nie chce!"... Jakoś to mnie zabolało. Choć gdy opowiedziałam tą historię dziewczynom to powiedziały że to nie prawda, że mnie kochają i wogóle. Ale to nie poprawiło mi humoru..Dowiedziałam się też że Marlena non stop mnie obgaduje, cały czas na mnie nadaje. Przysięgam że jutro się z nią rozmówie i to ostro. Nie pozwole sobą pomiatać, moge liczyć na wsparcie przyjaciół co jest dla mnie bardzo ważne..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Coś mnie dobija. Z jednej strony jest dobrze ale patrząc z drugiej wydaje się że to tylko pozory.
W szkole wyjątkowo krejzol zemną rozmawiał, może nie za długo ale rozmawiał co się liczy. Opowiadał żarcik i uśmiechał się mówiąc `nie jestem taki łatwy do wzięcia` co mnie bardzo zdziwiło, zaniemówiłam. Nauczycielka od chemi kazała mi z nim usiąść ponieważ był sprawdzian, skończyliśmy pisać i Krejzol powiadał mi z Pati różne histori które im się przytrafiały. Jejku..on serio ze mną normalnie rozmawiał.
Rzecz w tym że moje szczęście nie trwało zbyt długo, na kolejnych przerwach nawet się nie odezwał. Poszedł do Alki gdy czekaliśmy na autobus, gadał z nią przez jakieś 20 minut. W autobusie siedział ze swoją kochaną Klaudią, nie mam pojęcia kim ona dla niego jest..
Chciałabym go olać ale zbyt trudne.. jak mówi moja koleżanka `popieprzeni ludzie zawsze będą mieli popieprzone życie `..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Chciałabym zadzwonić do kogoś znajomego, pogadać, podzielić się swoimi radościami, wyżalić się. Niestety nie mogęa raczej nie potrafię. Boję się że mnie odrzucą. Moi starzy przyjaciele raczej mają inne zajęcia a nowym boję się zaufać na tyle żeby dzielić się z nimi moimi tajemnicami. Zdecydowanie wole przelewać swoje uczucia na klawiaturę tabletu.
Pamiętam wszystkie kłótnie,sprzeczki,zabawy, żarty i psikusy które przeżyłam z dziewczynami które kochałam. Ewa, Kinga i Patrycja były całym moim życiem. Gdy mieszkałam jeszcze u babci i dziadka z mamą i bratem wszystko było w miarę łatwe. Codziennie chodziłam do szkoły z Ewcią i Patrycją, ale w szkole przeważnie trzymałam się Ewci i naszej świty, Patrycja i Kinga też do niej należały lecz o wiele częściej włóczyły sie z Olą i Marleną. Po jakimś czasie zostałam tylko ja, Ewcia, Aneta, Karolina i Paulina już bez Patrycji i Kingi, niestety. Dość szybko załapałam dlaczego nie ma ich z nami, ze mną. Reszta dziewczyn nie była aż tak związana z tą dwójką aż tak bardzo jak ja. Kinge znałam od niemowlaka , razem się bawiłyśmy lalkami barbie, rysowałyśmy obrazki wulkanów które potem chciałyśmy opchnąć rodzicom za marne grosze, razem uczyłyśmy się jeździć na deskorolce..Zmieniła się, po upływie kilku lat. Pamiętam jak kłóciłyśmy się o byle co, ja zostałam z Ewcią i resztą a on pobiegła do Olki. Gdybym zaaragowała wcześniej może nadal były byśmy nie rozłączne a ona nie zaprzyjaźniła się z Olką..
Patrycja to był mój miśek Pako, tak ją nazywałam. Zaprzyjaźniłyśmy się w 2 klasie podstawówki. Pamiętam wszystki chwile spędzone z nią, na przykład gdy w 2008 roku zaprosiliśmy ją i jej rodziców na grila którego urządzał mój tata a niedzielny wieczór. Zaprosiłam też Kinge, wtedy się poznały. Biegałyśmy wokółdomu, oglądałyśmy `Hannah Montana`, jeździłyśmy kładem z moim tatą.. Ten dzień utkwił mi w pamięci jako jeden z najszczęśliwszych. Potem rozpętała się burza. Siedzieliśmy w moim pokoju i bawiłyśmy się w księżniczki. Czułam się tak bez trosko, miałam ich wszystkich przy sobie..moje przyjaciółki i zdrowego tate.. Nie myślałam o tym że w tak krótkim czsie strace ich wszystkich.
Z Ewcią to krótka historia stałśmy sie BFF w 3 klasie. I kilka ładnych lat się przyjaźnimy, teraz też ale już nie tak jak kiedyś. Każdy poszedł swoim torem zostawiając za sobą wspomnienia. Wszystko mi się posypało choć zapowiadało się tak dobrze. Teraz dziewczyny są dzieśątki kilometrów dalej, nie są już takie jak kiedyś..zmieniło się wszystko nawet moje podejście do życia, ale będe nadal wmawiała sobie że wszystko będzie dobrze.
  • awatar Czarna orchidea ;*♥: ".zmieniło się wszystko nawet moje podejście do życia, ale będe nadal wmawiała sobie że wszystko będzie dobrze. " dokładnie..;( zapraszam do mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zauważyłam zmainy w swoim zachowaniu. Przez pewien czas starałam się zwrócić na siebie uwagę. Zależało mi żeby moi znajomi patrzyli na mnie z innej perspektywy, chciałam żeby mnie lepiej poznali z innej strony. A najbardziej chciałam żeby Krejzol zwrócił na mnie uwagę, tak bardziej. Dopiero po kilku dniach wróciłam do normalnego stanu, czyli do snucia sobie nadzieji jak wcześniej. Krejzol coraz bardziej mnie denerwuje swoim zachowaniem. Ciągle przebywa ze swoją 'znajomą' której nie cierpię. Siedzi z nią na przerwach a na lekcji non stop się na mnie gapi. Ja go po prostu nie ogarniam..
Chciałam zacząć wszystko od nowa bo miałam taką możliwość gdy przeniosłam się do innej szkoły i innego miasta. Od września planowałam zrobić dobre pierwsze kroki na przód tylko że ja cały czas zaglądam za siebie. Zostawiłam starych przyjaciół choć mam z nimi kontakt, nie mogę liczyć na ich szczegółowe wsparcie bo mieszkamy dalej od siebie niż wcześniej. Zastanawiałam się nawet czy nie zapomnieć o nich..nie wiem czemu to mi przyszło do głowy. Tak się nie robi.. Ale szczerze mówiąc dość mam ich obojętności. Gdy ostatnim razem byłam w mojej dawnej szkole na dyskotece 3 tygodnie temu spodziewałam się że będą mogli a raczej chcieli poświęcić mi trochę czasu.. No i znowu się myliłam. Byli za bardzo zajęci swoim nowym "zajebistym" towarzystwem. Myślałam że przynajmniej przez chwilę pogadamy jak kiedyś ale nie.. Przestałam już ich obchodzić, ale z jednej strony cieszę się że nie jestem w ich "zajebistym" towarzystwie bo oni powoli staczają się na dno. Urządzają sobie dość częste imprezy, piją a nawet palą jakieś zioło. Nie mówie że jestem święta ale to lekka przesada. To nie dla mnie. Zadaje sobie pytania "czy odejść w cień?" "czy oni by wogóle przejeli się moją nie obecnością?" Wątpie. Muszę jeszcze to wszystko przemyśleć, na spokojnie. Nie chcę mieszać się w ich życie, oni wybrali tą drogę ale ja skręciłam w drógą stronę. I chyba tak będzie lepiej..
 

 
Nie wiem czy to dobrze ale wole to niż obojętność..
Wczoraj na w szkole co wydawało się trochę dziwne Krejzol zaczął ze mną rozmawiać. Tak po prostu. może to wydawać się trochę banalne ale dla zakochańca to już coś. Siedziałam przed nim na godzinie wychowawczej, specjalnie. Robił sobie żarty ze swoim fejmem a ja tylko odwracałam się w ich strone i się śmiałam z ich głupoty. Wszystko wydaje się w miare dobre ale nadal nie wiem co mam dalej zrobić. Poczekć? Nadal czekać,czekać i czekać? Wydaje mi się że krejzol mnie lubi. Wczorj gdy z stałam z koleżankami podszedł trochę bliżej i powiedział "Cześć, Angela" <zacierz>. Ale potem widziałam jak gada z jakąś laską z 3a. Przytulił ją..No właśnie, nie mam pojęcia co mu się w tej główce roi ale wiem że to podrywacz. Wszyscy to wiedzą, nawet nauczyciele. Ale co ja poradze serce nie słucha. Zaczynam go powoli nie nawidzić a przynajmniej chciałabym...
Dochodzi jeszcze jeden fakt, że podobam się jego koledze! Patryk jest całkiem OK, jest dość przystojny i wogóle ale rzecz w tym że też jest podrywaczem. Spotykał się z Sandrą ale zerwali choć Sandra nadal się w nim kocha. Prawdopodobnie zerwali z powodu charakterku Patryka. Ale nadal mam takie wrarzenie jakby się do niej znowu przystawiał.
Cały czas gdy tylko wejdę do szkoły mówi "No cześć Angela" i robi ten swój zacny uśmiech. Wczoraj na przekład podszedł do mnie i powiedział "Hej Amgela,masz fajne buty". Spodobały mu się moje buty na lekkim obcasie ale nie w tym rzecz, co on próbował tym ośągnąć? To taki typ "podrywu"?
Dobrze że jest weekend będe miał choć chwile spokoju. Patryk powiedział też wczoraj żebym wpadła "na murek" (to taka miejscówa gdzie się schodzi moja szkoła..i Krejzol). Nie poszłam. Wolałam iść do mojej znajomej niż patrzeć jak Krejzol zarywa do jakiejś laski. Postaram się nie myśleć o tym..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Widzisz mnie na lekcji uśmiechniętą i rozbawioną, widzisz mnie na przerwie gdy żartuje ze znajomymi,
widzisz mnie w autobusie jak staram się siadać nie daleko ciebie,
widzisz jak ukratkiem zerkam na ciebie a nie widzisz tego że mi po prostu na tobie zależy?
Nie widzisz że gdy przechodząc obok ciebie ponownie odwracam się w tył by zobaczyć twoje oczy,
Nie widzisz tego że gdy jestem zdala od ciebie cierpię,
Nie widzisz moich łez kiedy wracam zdołowana do domu..
Najgorsze jest to że nie zdajesz sobie sprawy z tego jak mnie ranisz..
  • awatar Gość: faceci są ślepi!! ;c 3maj się;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Znowu go widziałam.Nie usłyszałam ani "cześć" ani pocałuj mnie w dupe co było jeszcze gorsze. Wolałabym wiedzieć na czym stoje...
On mnie zdaje sobie sprawy z tego że cały czas robi mi nadzieję. Denerwuje mnie to że prawie na każdej lekcji spogląda na mnie kątem oka, wpatruje się we mnie a gdy spojrze mu w oczy on się odwraca i skupia wzrok na kimś innym. Co to ma do cholery znaczyć?
Nazywam go "krejzol" ale tylko między swoimi.
...Nie mogę się opamiętać, cały czas zerkam na niego z przekonaniem że może on też coś do mnie czuje. Co tu począć? Dobija mnie też fakt że ogląda się za innymi dupami choć nie często ale i tak mnie to dołuje.
Śnił mi się dzisiaj, stał koło mnie i powiedział że za mną tęskni i że lubi mije oczy. Szliśmy razem w deszczu, trzymał mnie za rękę a się uśmiechał.Następny akt, siedzieliśmy w autobusie on siedział za mną i oparta o szybę śmiałam się z jego perfidnej gadki. Mówił też że mu na mnie zależy i że cieszy się że ma mnie przy sobie..Niestety, nic nie trwa wiecznie. Przebudziłam się w nocy i przerwał się sen o który nie chciałam zapomnieć.Po tym śnie nie przespałam całej nocy myśląc "czy on serio by mnie kiedy kolwiek zechciał?!" Boże..pogrążam się.
Co innego może zrobić zakochana dziewczyna jak tylko rozmyślać nad tym czy jest warta tego chłopaka..Albo odwrotne pytanie na które by sobie nie odpowiedziała "czy on jest warty jej?".Lepiej będzie jeśli przez jakiś czas zostanę w cieniu i nie będę się ujawniać bo wiem że to zbyt ryzykowne.Muszę to przecierpieć..
 

 
Hmmm, od czego by tu zacząć...Może tak na początek, mam na imię Agnieszka. Mam 15 lat, nie jestem wzorową uczennicą czy coś w tym stylu, nazwała bym się raczej osobą spontaniczną.Postanowiłam napisać bloga ponieważ, nie chcę tłumić w sobie tego co mnie drażni, dobija czy uszczęśliwia.Wolę podzielić się tym z kimś innym. Mam typowy charakterek, szczególnie jestem pozytywnie nastawiona do wariatów itp. Może się wydawać że jestem jakąś rozpuszczoną gówniarą czy coś ale tak nie jest nigdy nie było i nigdy nie będzię.Nie jestem egoistką ani nic z tych rzeczy.Moje życie nie jest usłane różami.Gdy miałam 10 lat zmarł mój ojciec a ja do tej pory mam wyrzuty sumienia że nie byłam w tamtym pokoju obok gdzie to się stało, teraz muszę sobie radzić z moim nowym ojczymem który nawet nie stara się dojść ze mną do porozumienia. Do tego dochodzą częste kłótnie i awantury.Nie potrafię sobie poradzić z tą sytuacją.Każdej nocy się budzę i myślę 'co by było gdyby...' No właśnie, co by było gdyby? Dodam jeszcze że jestem nie szczęśliwie zakochana.Cierpie coraz bardziej z dnia na dzień...